Ta witryna używa plików cookie
Pliki cookie stosuje się, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania np. do tzw. automatycznego logowania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies, oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, zapoznaj się z treścią polityki prywatności.
W związku z tym, że 25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO), Polskie Forum Daewoo zobowiązuje wszystkich obecnych użytkowników jak i nowo zarejestrowanych o zapoznanie się z nowym regulaminem i polityką prywatności.
Auto: Civic VIII GT Special + Lanos 1.4 :P
Imie: Piotrek
Wiek: 45 Dołączył: 16 Mar 2009 Posty: 3969 Skąd: Śródmieście Płn.
Wysłany: 2011-07-31, 21:35 Zlotowa historia nawiego
Tytułem wstępu.
Na Zlot szykowałem się już od jakiegoś czasu i nie mogłem się doczekać.
W głowie sporo wątpliwości po ostatniej wizycie na zlocie Espero (Nubirą) i 300km na holu i lawecie. Myślę sobie, takiego pecha więcej mieć nie mam prawa.
Co było dalej zapraszam tych, którzy przez to przebrną
Czwartek 28/07
Wieczorem generalne sprawdzenie samochodu. Tankowanie, uzupełnienie wszystkich płynów - wiecie jak jest. Zestrojenie CB itp.
Piątek 29/07
W końcu nadszedł upragniony piątek (Parker pojechał w czwartek).
Pobudeczka o 5:30 na 7:00 spotkanie w Piasecznie (kolega samochód kupował) - godzinka sprawdzania furki, dobicie targu i "ogień" na tor w Lublinie.
Jako, że zgłodnieliśmy zatrzymaliśmy się na śniadanko przed Lublinem (w Bidzie - kto tamtędy jeździ to zna to miejsce). I pierwsze spotkanie: Mifi i Mifinka (oraz Rita) też postanowili coś oszamać.
Chwilę przed 12 zameldowaliśmy się na torze. Przywitanie się ze starymi i nowymi twarzami. Po prostu luz-blues.
Zaczyna się katowanie na kolejnych okrążeniach - po trzecim coś zaczęło mi śmierdzieć spalenizną w samochodzie ale co tam "no risk no fun" i cały czas do odcinki latamy.
Wyszalałem się. Podjęliśmy decyzję, że trzeba jechać do Krasnobrodu.
W większej ekipie wystartowaliśmy na ostatni 115km odcinek - jak się okazało - SPECJALNY!
Grzes850 i jego Alfa jako prowadzący
Barsko + koledzy, Parker (+ mój brat i żona), 2 kolegów w Tico (sorry ale nie pamiętam nicku), oraz my (4 osoby) w Esperalu.
25km za Lublinem jadąc pod górę strzelił mi gaz (nowe kable świecie itp.) - i brak mocy. Nie zadziałała klapka anty-strzałowa. Skutek? Rozwalona obudowa filtra.
Ale czego polak nie potrafi. 2 paczki po papierosach + zgnieciona butelka po 1,5l Nestea i obudowa naprawiona - lewe powietrze nie dostaje się do dolotu (DRUT TUNING TEAM). Lecimy dalej w zwartej kolumnie. Wjeżdżamy do Zamościa i na jednym z rond znów strzał. Tym razem klapka zadziałała ale samochód zgasł i już nie odpalił - oczywiście całe rondo zablokowane. Chłopaki mnie przepchnęli na pobocze. Co się ku**a dzieje!!! Okazuje się, że nie mamy ładowania. Odpalamy ze spychu. Wyłączam klimę, radio, światła. Aku skończył się dokładnie na parkingu ośrodka.
Zaczynamy szukać co się stało. Przyszedł Mifi i zawyrokował. Zajechałem alternator
Co robić? Pada komenda jedziemy na obiad i się zastanowimy co dalej. Okazuje się, że w Krasnobrodzie jest elektryk. Zaciągnęliśmy tam z Parkerem Esperaka i określiliśmy termin naprawy "Panie ma być na wczoraj".
W tym momencie było światełko w tunelu, że będzie ok (jak się później okazało nie było). W lepszym humorze rozpocząłem mordowanie swojego ciała alkoholem i nie tylko Upodliłem się jak wściekły i dopełzłem nie wiem jaki sposób do swojego pokoju
30/07
8:00 - czując się jakbym miał czołówkę z pociągiem wstałem. Wiedziałem, że nasze kobiety aż tyle nie wypiły więc "wyznaczyliśmy" je, że to one przyprowadzą naprawione Espero i rozpoczęliśmy dzień od piwa. O 12 zadzwoniłem do elektryka i wyrok!:
- Proszę pana alternator się zjarał totalnie i nie da się go naprawić, próbowaliśmy włożyć kilka innych z Opla ale nie podchodzą bo to 2.0 a nie 1.5 trzeba kupić nowy
- ok, kupcie nowy i zadzwońcie jak będzie do odbioru
- niestety będzie dopiero na poniedziałek chyba, że gdzieś Pan kupi.
Zaczęło sie. Na allego w woj. Lubelskim nie ma żadnego, w kilku sklepach także, w dwóch intercarsach mogą mieć na wtorek. Więc szukamy espero na części, może ktoś sprzeda alternator - niestety nikt nie odbiera!.
Wku***ny, zrezygnowany i nachlany dzwonię do gościa i mówię, że chciałbym odebrać samochód w niedzielę - o dziwo zgodził się.
W takiej atmosferze rozpocząłem dobijanie swojego organizmu. Dość późnym już wieczorem spotkaliśmy kolegów z Łodzi - tych od Tico i wypaliliśmy kilka "fajek pokoju". W międzyczasie na szybko pomogłem Barsko naprawić alarm, dobiłem się do nieprzytomności i poszedłem spać.
Niedziela 31/07
Podejmujemy decyzję, jak mamy wracać prawie 300km do Wawy bez prądu, przy mega ulewie. Czyli brak świateł i wycieraczek. Przyprowadziliśmy Espero od elektryka na ledwo działającym aku.
Leje jeszcze bardziej. My, drużyna Parkera i część klanu M (Gacolot, Mifcia i Basia) stwierdzamy, że jak mamy jechać na "3 akumulatory" to nie ma co jechać na rynek do Zamościa tylko trzeba lecieć jak najszybciej do Wawy.
Przełożyliśmy akumulatory z Parkerem. Kolumna zaczyna wyjeżdżać do Zamościa a my chcemy za nimi. Ale tu kolejny zonk. Gdzie są kluczyki od Espero????????????
ZGUBIŁEM KLUCZYKI OD SAMOCHODU!!!!!! 15 min później, po lataniu po tej ulewie, znajdują się w bagażniku.
Wyjeżdżamy. Deszcz leje jak wściekły - my bez wycieraczek, bez nawiewu na szybę.
Parker prowadzi, ja za nim (widziałem tylko granatową plamę + dwa czerwone punkty czyli światła), Gacolot zamyka naszą marną karawanę. Z okrzykami na CB "mobile, mobile gdzie są misiaki zaczynamy naszą wycieczkę.
Po 5km podjeżdżamy na stację.
Co się okazuję "gazownia mi nie działa"!!!. Szybkie liczenie 150zł na powrót ba PB. Więc diagnozujemy pod dystrybutorem. Nie ma zasilania do LPG.
Grzesiek i Parker naprawiają na "szybko" elektrykę i w drogę.
Po 50km pada mi akumulator. Przy takim zużyciu prądu będziemy musieli jeszcze 5 razy wymieniać akumulatory - fuck!!!
Zakładamy aku od Gacolota. Nadal leje - nic nie widzę.
Zatrzymujemy się na obiad w "Bidzie". Odjeżdżają oczywiście odpalamy ze spychu i komentarzu jednej z par, która była obok "o zobacz jakie Daewoo robi samochody".
Do samej Warszawy aku Gaca wytrzymał. Jakoś dojechaliśmy - średnio co 30 sek. byłem pozdrawiany długimi przez innych użytkowników dróg.
To tak w skrócie jak było na Zlocie.
A teraz małe podsumowanie Zlotu:
- znów pech jak cholera
- super atmosfera
- fajni ludzie i starzy i nowi
- debilizm osób które poprzekładały ramki we wszystkich samochodach i w wielu połamały (np. u Parkera - na szczęście miałem drugi komplet)
- niemiłe panie w monopolowym
Podziękowania:
- Parker - za aku, jeżdżenie ze mną do elektrykę, eskortę do domu
- Gacolot - za aku, eskortę
- Grzesia85 - za to, że zawsze mi pomaga a to linka a to ok. jedziemy do Lublina po cześci
- Mifi - za trafną i szybką diagnozę, siedzenie ze mną i szukanie przez 2 godz. alternatora, podtrzymywanie na duchu
- Mifinka - za mega podtrzymywanie na duchu
- Krichu - za linkę (tak na wszelki wypadek)
- Doleck - za linkę
ps. Jestem ciekawy ile osób za kierownicą które jechały do Zamościa na rynek miało % we krwi. Bo wg tego co zaobserwowałem to duuuuuuuużo.
To właśnie wolność,
to najpiękniejszy z wszystkich snów,
nie podzielisz jej na pół!
Ostatnio zmieniony przez nawi 2011-07-31, 22:38, w całości zmieniany 1 raz
Linker #1 Reklama
Auto: brak
Wiek: 28
Posty: 420
Reklamy widoczne tylko dla niezalogowanych.
cardisoma Grupa Dolnośląska Lanos in progress
Auto: Lanos 2.0
Imie: Paweł
Wiek: 36 Dołączył: 06 Mar 2009 Posty: 7190 Skąd: Rejowiec Fabryczny
Wysłany: 2011-07-31, 21:47
nawi, nawet nie wiesz, jak ja Ci współczuje... ale będzie dobrze!!! masz też baaardzo duzo szczęscia, że masz tak dobrych znajomych, ktorzy są w stanie aż tak Ci pomóc
espero już opuściło te okolice, więc pewnie jutro już nic mu nie będzie
nie poddawaj sie i na prawde dzięki, że przyjechałeś, szkoda tylko, że nie mielismy jak się pożegnać
a co do tych %%%, to też tak mysle, raczej mało kto ich nie miał
Auto: Fiat Punto
Imie: Agnieszka
Wiek: 56 Dołączyła: 02 Maj 2008 Posty: 1937 Skąd: Killarney
Wysłany: 2011-07-31, 21:55
nawi dobrze ze udalo Wam sie wrocic w porzadku jedno jest pewne ze nastepna zloty nie moga byc w Krasnobrodzie ,bo Twoim autkom nie odpowiada ten klimat
Szacun dla Ciebie , ze mimo tych przeciwnosci losu potrafisz byc na zlocie od poczatku do konca
Wśród ludzi jest więcej kopii niż oryginałów.
DoLeCk Administrator PanoramiX
Auto: Daewoo Lanos GTi
Imie: Paweł
Wiek: 43 Dołączył: 31 Maj 2009 Posty: 22359 Skąd: WT
Wysłany: 2011-08-01, 09:06
Piotrek ktoś na Ciebie jakąś klątwę rzucił?:(
Chciałem właśnie zadzwonić ale gdzieś mi numer uciekł... :(
Najważniejsze, że cali, zdrowi i w jednym kawałku dojechaliście do domów.
Dziękujemy za wytrwałość