Ta witryna używa plików cookie
Pliki cookie stosuje się, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania np. do tzw. automatycznego logowania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies, oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, zapoznaj się z treścią polityki prywatności.
W związku z tym, że 25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO), Polskie Forum Daewoo zobowiązuje wszystkich obecnych użytkowników jak i nowo zarejestrowanych o zapoznanie się z nowym regulaminem i polityką prywatności.
Ewentualne różnice, które widać na boczkach to efekt plaka, którym to wypsikałem, aby sprawdzić, czy nie zlezie pod jego wpływem. Ogólnie jest ok. Jak poleci mleczko na skórę nie będzie różnicy.
W końcu zamontowałem ostatni z foteli. Dodatkowo pomalowałem wypłowiałe plastiki oraz lusterka nadszarpnięte zębem czasu plastidipem. Tapicerka poleci jeszcze do mikrokorekt, ale to jak kupię taką malutką gąbeczkę do makijażu (poprawcie mnie jak to ma jakąś nazwę, bo się nie znam )
Tytrałem, tytrałem i utytrałem... Poszła uszczelka, pewny tego silnika nie jestem, więc podstawiłem majstrowi drugi i niech podmienia. Przy okazji zmieniam z tyłu amory, springi i hamulce oraz koło od pompy wspomagania, bo mi się zdecentrowało jakieś 3 lata temu
Ps. A jakbyście zapytali, czy zmienić auta nie chce, to... NIE. Przedwczoraj byłem na komisie z kolegą i każdy ma ponad 10 lat i przebieg pomiędzy 80-120k km A pod płotem stały "bezwypadkowe igiełki", które jeszcze nie zostały zrobione jak peugeot stojący na placu - jeden amortyzator nowy, a drugi stary. Mimo złości na swój silnik - doceniłem to, co mam.
Drugi aż do dachowania przez poprzedniego właściciela jeździł. 2,5 roku temu miał robiony remont góry, a od roku nie jeździ. Także raczej powinien być w lepszym stanie niż do tej pory jeżdżony. W tym z uwaloną uszczelką ciśnienie oleju nie było w normie. Teraz nie chce mi się sprawdzać, czy się zasyfił smok, czy poważniejsza sprawa. To już 3 silnik. No nie mam szczęścia niestety.
Mały update, bo dawno nie pisałem. Więc tak:
- silnik wymieniony i jeździ,
- niestety trochę płynu żre, więc nie obędzie się bez małego remontu,
- zrobione zawieszenie i hamulce z tyłu,
- kupione amortyzatory na przód,
- poluję na hamulce z przodu i zmieniam niebawem,
- na wiosnę szykują się małe zmiany w audio i może pojawi się dokładka zderzaka (jak dobrze urzeźbię przedłużenie pewnej dokładki, którą nabyłem i na razie leży i się kurzy ).
Postanowione - Leganza będzie jeździć u mnie aż wyda ostatni wyziew z rury.
Po wymianie szczęk oryginał działa. W razie W jest w Kielcach chłop, który ogarnia hydrołapę. Wiem, że coś tam próbowałeś rzeźbić - jak się udało ogarnąć hamulce na tyle?